Jeść trzeba nawet w obliczu pandemii

Jeść trzeba nawet w obliczu pandemii

Światowa pandemia nie może zatrzymać prac polowych. Warzywa trzeba siać i sadzić, by mieć co zbierać. Epidemia może się jednak przełożyć na wielkość produkcji warzyw i owoców miękkich. Dodatkowo doskwiera zmieniający się klimat i to nie tylko biznesowy.

Powszechnie w mediach dominują zapowiedzi kryzysu. Im bardziej katastroficzne wizje, tym większy posłuch. Dlatego fachowców od medialnych wystąpień, w tym o gospodarce żywnościowej, wyrosło jak grzybów po deszczu, ale deszczu nie było – przynajmniej do połowy kwietnia, tak jak nie było wcześniej na rynku agrobiznesu rzeczonych fachowców, którzy dziś się wypowiadają, jakie to plagi egipskie czekają, czy to rolników, czy konsumentów. Zapowiedzi kryzysu nie odnoszą się jednak do produkcji żywności – przynajmniej dla producentów. Jeść trzeba i to się nie zmienia. 

Zmienia się miejsce spożywania posiłków, preferowany asortyment warzyw i owoców, ale żołądki są tej samej wielkości. Dodatkowo w stresie znaczna część społeczeństwa spożywa więcej i to nie tylko makaronu, ryżu i potraw mącznych, a również warzyw i owoców.  

Rzeczony kryzys na rynku warzyw objawił się najczęściej wzrostami cen. Szczególnie modna wśród konsumentów była cebula oraz ziemniaki – towar, który można przetrzymać dłużej niż inne warzywa. Tuż za nimi popularne w zakupach stały się warzywa korzeniowe. Mniejsze za to było zainteresowanie warzywami importowanymi z południa. 


Cebula

W tym sezonie o cebulę dobrej jakości trudno. Średnie ceny cebuli na rynek warzyw świeżych, przesortowanej i obciętej, przekraczały już na początku kwietnia 1,00 zł/kg. 

Cały artykuł dr. Pawła Kracińskiego z IERiGŻ – PIB przeczytasz w majowym wydaniu miesięcznika "WiOM Warzywa i Owoce miękkie". Sprawdź nasza ofertę!

Spotkanie cebulowe w Orchowie

Komentarze

WiOM Warzywa i Owoce Miękkie

Maj 2020

KUP PRENUMERATĘ ZOBACZ E-WYDANIE

PogodaPoznań

temp. min./max.

15°C/19°C